Heiligenstadt – Wiedeń

Heiligenstadt – Wiedeń

Heiligenstadt to typowe wiedeńskie przedmieście położone z dala od centrum, fest tu zatem wiele budynków mieszkalnych przypominających wyglądem koszary, ale pojawiają się również ślady przeszłości, która upływała mieszkańcom wioski na wyrabianiu wina. Od 1784 r. do wsi zaczęli ściągać wiedeńczycy, odkryto bowiem źródła mineralnych wód leczniczych. Zaciszna wioska zamieniła się szybko w modne uzdrowisko. Obecnie do Heiligenstadt najłatwiej się dojechać metrem. Po drodze można obserwować malownicze widoki na oryginalny kolorowy gmach Fernwarme Wien. Jest to spalarnia śmieci zbudowana według projektu Hundertwassera, zaopatrująca najbliższe rejony w energię elektryczną. Pod względem architektonicznym jest to, jak zauważył złośliwie jeden z krytyków, pomalowana szopa, ale i tak lepsze to i zabawniejsze niż większość obiektów przemysłowych przypominających wyglądem meczety wzniesione przez szaleńca.

Karl-Marx-Hof

Gdyby trzeba było wskazać jeden kompleks mieszkaniowy, mający stanowić wizytówkę międzywojennego socjalizmu, należałoby wybrać najbardziej charakterystyczne dzieło „Czerwonego Wiednia”, Karl-Marx-Hof, kilometrowej długości „pałac ludu” w kolorze brzoskwiniowo-łososiowym. Przy wyjściu ze stacji metra Heiligenstadt rzucają się w oczy przede wszystkim trzy olbrzymie łukowate przejścia. Prawicowi krytycy utrzymywali, iż osiedle zostało zbudowane jako forteca socjalistów, w której mieli się schronić robotnicy w czasie wojny domowej. Okazało się jednak, że konstrukcja jest po prostu słaba. Czas próby nadszedł 12 lutego 1934 r., kiedy artyleria, pamiętająca jeszcze czasy I wojny światowej, działając na rozkaz faszystowskiego rządu, zamieniła większą część Karl-Marx-Hof w gruzy, a potrzebowała na to zaledwie paru godzin. Przez kilka następnych dni wojska rządowe nie mogły jednak wyprzeć z ruin ostatnich obrońców. Walki należały do najgłośniejszych potyczek z czasów wojny domowej, w której równie zacięte i krwawe bitwy miały miejsce w wielu innych osiedlach robotniczych Wiednia i innych miast Austrii. Niedługo po tych walkach przybył do Wiednia Edward VIII, książę Walii. Natychmiast podbił serca socjalistów, gdyż poprosił o możliwość zwiedzenia Karl-Marx-Hof. Doprawdy trudno chyba było się spodziewać równie egzotycznego politycznego sprzymierzeńca.

Hohe Warte

W pierwszym dziesięcioleciu XX w. architekt Josef Hoffmann zaprojektował pięć domów na Hohe Warte, wzniesieniu powyżej wiejskiego kościoła w Heiligenstadt. Hoffmann, uczeń Otto Wagnera, należał do założycieli Secesji Wiedeńskiej, a następnie Wiener Werkstatte. Wypracował własny styl, przypominający uproszczony klasycyzm i odznaczający się zredukowanym do minimum zdobnictwem. Spośród wszystkich jego dzieł najlepiej zachowała się porośnięta bluszczem willa Spitzer przy Steinfeldgasse 4, osobliwe połączenie klasycyzmu ze średniowieczem, powstała w 1902 r. Pod nr. 2 stoi willa Ast (obecnie siedziba ambasady Arabii Saudyjskiej), którą wzniesiono niemal dziesięć lat później. To ciekawy kontrast w porównaniu z poprzednim dziełem, gdyż Hoffmann stworzył jej projekt w klasycystycznym okresie swej drogi twórczej. Najstarsza ze wszystkich jest willa Moser-Moll I, a właściwie dwa domy-bliźniaki zaprojektowane dla dwóch kolegów artysty z kręgu secesji, Kolo Mosera i Carla Molla. Budynki te, pod nr.nr. 6 i 8, ozdabia mur pruski podobny jak w przypadku willi Spitzer.

Heiligenstadter-Testament-Haus

Beethoven przeprowadził się do Heiligenstadter-Testament-Haus przy Probusgasse 6 w 1802 r. za namową swego lekarza, który miał nadzieję, że wiejskie powietrze wywrze korzystny wpływ na słuch kompozytora. To właśnie tutaj Beethoven napisał swój „testament heiligenstadzki”, którego faksymile można obejrzeć w muzeum. Skierował go do swych braci, ale nigdy nie wysłał. W piśmie tym przeprasza ich za to, że był „człowiekiem niemiłym i zrzędnym, czasami nawet mizantropem”. Otwarcie i szczerze mówi o swj głuchocie: „Przecież ten zmysł powinien być u mnie rozwinięty jeszcze lepiej niż u innych ludzi”. Przyznaje się do bólu i kłopotów, jakie przyniosła mu choroba: „Chciałem już położyć kres swemu życiu. Jedyne, co mnie powstrzymało, to moja sztuka”. Czyta się to jak ostatnią wolę, chociaż w istocie jest to raczej spowiedź – oczyszczający monolog człowieka, który zabrnął w ślepy zaułek.

Gdy Beethoven zauważył początki choroby, założył „księgę rozmów”, którą zawsze miał przy sobie razem z przyborami do pisania. Każdemu, kto chciał się z nim porozumieć, wręczał zeszyt i ołówek. Sam rzadko coś zapisywał, gdyż po prostu wykrzykiwał odpowiedzi rozmówcy. Do śmierci w 1827 r. zanotowano 400 „rozmów”, spośród których zachowało się 136 (przechowuje się je w berlińskiej Bibliotece Królewskiej). Pomimo osobistych problemów Beethoven ukończył w domu przy Probussgasse pełną optymizmu II Symfonię „przyniesioną prosto z łąk Heiligenstadt, pełną lata i kwitnących kwiatów”. Fakt ten stanowi najlepszą odpowiedź na zbyt chyba prostą teorię, łączącą dzieła kompozytora z jego nastrojami i życiem prywatnym.

Beethoven zmienia! miejsca zamieszkania jeszcze częściej niż Mozart. Kolejne cztery sezony letnie spędził w różnych miejscach w Heiligenstadt. Dom na Probusgasse to jeden z najlepiej zachowanych spośród wszystkich, w których mieszkał. Mieści się w nim chyba najciekawsze z trzech wiedeńskich muzeów poświęconych jego pamięci. Można się zresztą trochę w tym wszystkim pogubić, bo znajdują się tu właściwie dwa muzea. Pierwsze z nich, oficjalne muzeum miejskie, usytuowane jest przy końcu cienistego brukowanego podwórza. Zajmuje dwa pokoje wynajmowane niegdyś przez Beethovena. Można w nich obejrzeć pukiel włosów kompozytora, maskę pośmiertną, a także oryginalną klamkę i zamek z nieistniejącego już Schwarzspanierhaus, w którym zmarł w 1827 r.

Po drugiej stronie podwórza znajduje się konkurencyjne Beethoven Austellung prowadzone przez starszą panią, która mieszka pod nr. 5. Obiekt pozostaje pod opieką Towarzystwa Beethovenowskiego. Nacisk położono na odtworzenie atmosfery z epoki. Zwiedzający może zapoznać się z wykazem eksponatów umieszczonym na ulotce w języku angielskim. Mimo wszystko nie ma tu jakichś specjalnych atrakcji, może poza paroma drzeworytami z przełomu wieków autorstwa Carla Molla.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *