Spittelberg – Wiedeń

Spittelberg – Wiedeń

Niewiele zakątków Vorstadte zachowało pierwotny XVIII- czy XIX-wieczny wygląd. Wyjątkiem jest kilka wąskich równoległych brukowanych uliczek między Siebensterngasse a Burggasse. Rejon ten znany jest jako Spittelberg. Niegdyś mieszkali tu robotnicy i rzemieślnicy. Pełnił także funkcję dzielnicy przybytków rozkoszy, gdyż jej położenie było wyjątkowo dogodne. Tuż obok znajdowały się koszary, w których stacjonowali wyposzczeni żołnierze. Pod koniec XIX w. Spittelberg popadł w ruinę, ale lata 70. naszego wieku przyniosły mu odmianę losu. Starannie odnowiono biedermeierowskie i barokowe domy, w których zamieszkało lepsze niż przed laty towarzystwo. Wiele uliczek wyłączono z ruchu kołowego.

Latem w każdą sobotę na Spittelberggasse i w okolicy odbywa się niewielki targ wyrobów rzemieślniczych. W czasie Wielkanocy i w ciągu miesiąca przed Bożym Narodzeniem stragany czynne są codziennie. Spittelberg może poszczycić się większą ilością barów, kawiarni i restauracji niż inne rejony Vorstadte. Nie jest to jednak okolica pulsująca nocnym życiem, raczej łagodnie rozkołysana aż do wczesnych godzin rannych. Szczególnie dużo lokali znajduje się na Sankt-Ulrichs-Platz. fest to niewielki pochyły placyk zamknięty dla ruchu kołowego. Stoi na nim barokowy Ulrichskirche. W świątyni tej miał miejsce ślub Christopha Willibauda Glucka, msza żałobna za Schuberta i chrzest Johanna Straussa (syna).

Miłośnicy Otto Wagnera powinni przejść kilka przecznic na północny zachód od Ulrichplatz do Doblergasse. Na pierwszym piętrze budynku pod nr. 4 znajduje się Otto Wagner-Archiv. Do 1918 t, czyli do śmierci, Wagner mieszkał i tworzył w tym właśnie miejscu. Prawdopodobnie powstanie w nim muzeum. Zarówno dom przy Doblergasse 4 jak i narożny blok na Neustiftgasse 40 zostały zaprojektowane przez Wagnera w 1912 r. Jedyne zdobienia na surowych fasadach to obwódki z kafelków w kolorze błękitu indygowego oraz oszczędnie wykorzystane aluminium. Nigdy wcześniej ani później Wagner nie zbliżył się tak bardzo do prostego funkcjonalizmu. We wnętrzach pozostało niewiele oryginalnych sprzętów, ale można obejrzeć ciekawe plany architektoniczne przedstawiające niektóre z licznych niezrealizowanych projektów artysty.

Josefstadt

Dzielnica ósma, Josefstadt, została założona na początku XVIII w. Jej nazwa pochodzi od imienia cesarza Józefa I (1705-11]. Niedługo potem dość rozległe tereny w tej okolicy przyznano pijarom, którzy zbudowali na nich klasztor Marii Wiernej (Maria-Treu Kloster). Stoi przy placu z kolumną ku czci Maryi, mniej więcej w trzech czwartych długości Piaristengasse. Nad placem wznosi się wspaniała wypukła fasada barokowego kościoła Pijarów (Piaristenkirche) zwieńczonego dwoma wieżami. Świątynię zaprojektował Hildebrandt, ale jej budowę zakończono dopiero w 1753 r. Pełne lekkości wnętrze stanowi doskonały przykład rozwiniętego baroku. Na uwagę zasługują lekko spłowiałe freski, młodzieńcze dzieło Franza Antona Maultbertscha. Do dziś działają XIX-wieczne organy, na których egzaminowano młodego Antona Brucknera. Po przesłuchaniu jeden z egzaminatorów zawołał: „To przecież on powinien nas egzaminować!”.

Niedaleko klasztoru, po drugiej stronie Piaristengasse przy fosefstadter Strasse stoi Theater in der Josefstadt. Założono go w 1788 r. jako teatr rozmaitości. Potem bryłę zmieniono pod kierunkiem Josefa Kornhausela, nadając jej kształt neoklasyczny. Podczas ponownego otwarcia przestawiono premierę Poświęcenia domu Beethovena pod batutą kompozytora. W okresie międzywojennym teatr działał pod kierunkiem Maxa Reinhardta, wielkiego teatralnego innowatora. To właśnie między innymi dzięki niemu zorganizowano festiwal w Salzburgu i wiele przedsięwzięć teatralnych na ogromną skalę. W latach 30. Reinhard zamknął europejski etap działalności i wyemigrował do Hollywood. Obecnie teatr wraca do korzeni, oferując lżejszy repertuar, komedie, melodramaty i farsy.

Trzy przecznice na północ od teatru w Palais Schonborn przy Laudongasse znajduje się Muzeum Folkloru Austriackiego (Ósterreichisches Museum fur Volkskunde). Trzeba przyznać, że w wielkomiejskim gwarze zbiory wyglądają jak wyjęte z innej bajki. Muzeum, założone w 1894 r., niedawno poddano modernizacji, ale pomysł umieszczenia podpisów pod eksponatami wyłącznie w języku niemieckim uznać należy za niefortunny (świadczą o tym choćby liczne uwagi w księdze pamiątowej). Mimo to czas spędzony w muzeum na pewno nie będzie zmarnowany, bo zbiory są ciekawe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *